Na czym polega lipofilling piersi?
Lipofilling zaczyna się od pobrania tkanki tłuszczowej z miejsc, gdzie jest jej naturalnie więcej – najczęściej z brzucha, ud lub bioder. Następnie tłuszcz przechodzi proces oczyszczania, aby do piersi trafiły wyłącznie zdrowe komórki tłuszczowe. Chirurg podaje go cienką kaniulą, warstwowo i bardzo precyzyjnie.
Istotne jest to, że przeszczepione komórki muszą wytworzyć własne unaczynienie. Dlatego tłuszcz podaje się w małych porcjach, co zwiększa szansę na jego trwałe przyjęcie. Dzięki temu pierś zachowuje naturalną miękkość i wygląd. Nie ma tu elementu sztucznego ani wyczuwalnego implantu.
O ile można powiększyć piersi własnym tłuszczem?
Z pewnością jest to metoda dla osób, które oczekują zauważalnych, ale nie bardzo dużych efektów. Najczęściej udaje się zwiększyć objętość piersi o około jeden rozmiar miseczki podczas jednego zabiegu. Wszystko oczywiście zależy od ilości dostępnej tkanki tłuszczowej oraz warunków anatomicznych.
W pierwszych miesiącach organizm wchłania średnio 30–50% podanej objętości i jest to w pełni naturalny proces. Dlatego po 3–6 miesiącach ocenia się efekt i w razie potrzeby planuje drugi etap. Lipofilling dobrze sprawdza się przy modelowaniu, wyrównywaniu asymetrii i subtelnym powiększeniu — mniej przy dużej zmianie rozmiaru.
Lipofilling piersi a implanty
Najważniejsza różnica dotyczy materiału. W lipofillingu wykorzystywana jest własna tkanka, więc nie wprowadza się ciała obcego. Nie występuje ryzyko powikłań typowych dla implantów, takich jak przykurcz torebki włóknistej czy przemieszczenie protezy. Blizny są minimalne, bo tłuszcz podaje się przez niewielkie, kilkumilimetrowe nacięcia.
Implanty piersi pozwalają natomiast uzyskać większą zmianę objętości już w jednym etapie. Decyzja zwykle sprowadza się do celu: jeśli priorytetem jest naturalność i delikatna korekta, wówczas częściej wybierany jest przeszczep tłuszczu. Jeśli oczekiwana jest wyraźna zmiana rozmiaru, implant może być rozwiązaniem bardziej adekwatnym.