W najnowszym odcinku wideopodcastu lek. Pawła Dybciaka padają pytania, na które wielu pacjentów wolałoby nie znać odpowiedzi. Bo prawda jest taka, że spora część problemów ze skórą po zabiegach to nie wina technologii, tylko sposobu, w jaki została użyta.
Gościnią rozmowy jest lek. Katarzyna Bałabańska, dermatolog z wieloletnim stażem w pracy z laserami i medycyną estetyczną. Razem z lek. Dybciakiem rozkładają na części pierwsze najczęstsze błędy, które kończą się podrażnioną skórą, opadającym owalem twarzy i miesiącami wychodzenia z powikłań.
Lek. Bałabańska tłumaczy mechanizm, który w gabinecie widzi co tydzień. Pacjentka idzie na laser frakcyjny u jednego specjalisty, dwa tygodnie później na mikronakłuwanie u drugiego, jeszcze tydzień i mezoterapia u trzeciego. Każda z tych osób działa w dobrej wierze. Problem polega na tym, że nikt nie ma pełnego oglądu sytuacji.
„Kiedy nie ma jednej osoby odpowiedzialnej za cały proces terapeutyczny, nie ma też planu. Pojawia się przypadkowość, a wraz z nią błędy”.
Efektem jest skóra, która piecze po zwykłym kremie nawilżającym, czerwieni się bez powodu i reaguje agresywnie na rzeczy, które wcześniej tolerowała. W podcaście pada konkretna odpowiedź, jak długo bariera hydrolipidowa potrzebuje na regenerację po standardowym zabiegu, a jak długo po naprawdę agresywnym. I dlaczego to drugie jest często niedoszacowane.
W rozmowie pada konkretna odpowiedź na pytanie, które zadaje sobie wielu pacjentów: który laser wybrać? Lek. Bałabańska wymienia swoje typy, tłumaczy, czemu po dwudziestce warto raz w roku robić jeden konkretny rodzaj zabiegu i czemu nie zawsze chodzi o sam sprzęt, tylko o parametry, na jakich się go ustawia.
„Kiedy na rynku pojawia się nowość, najpierw obserwuję jej odległe powikłania. Potrzebuję roku, dwóch, żeby zobaczyć, jak ta technologia sprawdza się w rękach innych lekarzy”.
To podejście ma konkretne konsekwencje dla pacjentów. Lek. Bałabańska w odcinku tłumaczy, dlaczego nie zgadza się na każdy modny zabieg, o który prosi pacjentka, i kiedy słowo "nie" ze strony lekarza jest tak naprawdę dobrym znakiem.
Olbrzymie usta. Wypełnione policzki. Wyrzeźbiona linia żuchwy za wszelką cenę. Lek. Bałabańska bez ogródek mówi o tym, co dzisiaj widzi u pacjentek, które dwadzieścia lat temu zaufały panującej wtedy modzie.
„Każdy organizm inaczej przerabia te preparaty. Po latach widać efekt obrzękniętej twarzy: grudki, nierówności, górki i dolinki. Ja to nazywam cellulitem na twarzy”.
Kwas hialuronowy potrafi utrzymywać się w tkankach o wiele dłużej, niż przewidywano, i nie u każdego rozkłada się tak samo. Dlatego pierwsza wizyta u lek. Bałabańskiej wygląda inaczej, niż większość pacjentek się spodziewa. Zanim padnie temat zabiegu, lekarka pyta o sport, sen, hormony, a nawet o zwierzęta domowe – bo każda z tych rzeczy zmienia to, jak skóra przyjmie zabieg.
Cały odcinek z lek. Katarzyną Bałabańską obejrzysz na naszym kanale. Jeśli planujesz zabieg medycyny estetycznej i chcesz mieć pewność, że jest dobrany do Twojej skóry, a nie do tego, co akurat jest w trendach, umów się na konsultację w naszym gabinecie.